Muzyka, muza, zespoły muzyczne, muzyka na wesele

Instrumenty muzyczne do tworzenia muzyki

Instrumenty muzyczne różnego typu, różne brzmienia i cała masa możliwości i potencjału artystycznego. Artyści, szczególnie patrząc na muzyków to wielcy ludzie. Bardzo często ta grupa ludzi próbuje się ukryć przed czymś i starają się ukazać swoja sztuka, jako element muzyki, jako kultury i sztuki, w którym jest wyeksponowana treść oraz typ jego przesłania i to, co chce pokazać ludziom przez swoją wyjątkową osobowość. Pracuje on nie tylko dla pieniędzy, ale tez dla tego, czego oczekuje i wymaga każdy artysta, czyli publiczności. Publiczność ma bardzo ważne znaczenie w artystycznym świecie i nie da się zastąpić łatwo prawdziwego artystę, który wchodzi w to co robi z sercem. Staje się jakby złączony jednym ciałem ze swoją sztuką i umie się niejako stać w swojej osobowości elementem gry aktorskiej. Można również powiedzieć to ze teatr i telewizja to czyste kłamstwa i udawanie. Pretendowanie to bardzo prosta rzecz i wystarczy tylko kierować się tym, co osoba ma w duszy i nie można od niej wymagać za dużo.

Moja przygoda z muzyką

Muzyka jest czymś dziwnym, samemu mi brakuje słów żeby ją opisać, ma w sobie coś wyjątkowego, coś, co sprawia, że koniecznie chce wysłuchać kolejną piosenkę. Nie zdaje sobie świadomości, może, dlatego że muzyka w mojej rodzinie jest bardzo zakorzeniona i od wieków brzmi w naszych żyłach. Patrzę na zdjęcia przodków, którzy śpiewali i sam się zastanawiam ile oni musieli pracować, aby osiągnąć tak wysoki poziom w dopracowaniu muzyki do perfekcji i do tak genialnego śpiewu, jaki prezentowały moje przodkinie fantastyczne ciotki, mistrzynie operetki i śpiewu.

Wziąłem się i zacząłem przyglądać i dostrzegłem w swoich korzeniach historie mojego taty, który sam gra na akordeonie, czy harmonii sam nie wiem. Jego historia, tego jak się uczył, ile pracował i ćwiczył strasznie mnie zaciekawiła. Sam postanowiłem zostać artystą, ale było za wcześnie. Przyszedł mój brat i jego fantastyczny głos to, kiedy śpiewał z gitarą i harmoniką kawałki dżemu, lady pank i innych polskich zespołów. Sam mnie zadziwiał tym, że tak śpiewa. To było super. Nigdy nie wiedziałem i nie znalem go od tej strony. Poczułem się naprawdę dumny i zacząłem z nim śpiewać. Śpiewaliśmy ja mały szkrab w piżamie a on z włosami do ramiona, białej koszuli i z gitara wyglądał iście jak desperado. Jego utwory i jego śpiew był bardzo lubiany, rodzinka się zachwycała jak śpiewał list do M. Dżemu. A ja śpiewając z nim na schodach małą wojnę i inne kawałki polskie uczyłem się.

Pamiętam jak we dwóch śpiewaliśmy “Kochaj mnie” i tym podobne kiczowate kawałki polskich punkowych kapel, a raczej pseudopankowych. To, co razem robiliśmy i te utwory, co razem prześpiewaliśmy to na zawsze pozostaną w mojej pamięci i sercu.

Na przestrzeni czasu się okazało wiele smutnych sytuacji, wiele ciężkich historii, problemy rodzinne. Te problemy u mnie w domu łączyły się z muzyką, pamiętam jak brat zamykał się w pokoju z gitarą, albo jak pod wpływem emocji poleciało trochę jej kawałków rozbitych o krzesło. Te wspomnienia są takie dzikie i niewyobrażalne, że aż dziwne ze o nich pamiętam i do nich wracam. W sumie trochę nawet miło się zaskoczyłem, bo dzieciństwo rozpamiętuje bardzo muzycznie i dźwiękowo. Wszędzie dookoła mnie, w pokojach była muzyka i to różna, co było najpiękniejszym doświadczeniem w moim życiu, które chciałbym jeszcze raz przeżyć i to koniecznie. Słuchanie w środku kłótni małej wojny lady pank, czy jakichś rockowo blusowo-quuenowych kawałków.

Riff w Rzeszowie – poszukiwania gitary

W tym sklepie a był to riff w Rzeszowie przejrzałem i przegrałem kilka gitar. Byłem z bratem i choć nie wiem, dlaczego nie umiałem jeszcze dobrze wyczuć różnic w brzmieniu, ale bardzo kochałem brzmienie akustyka i to jak potrafi się ładnie na nim grać, to było naprawdę jak marzenie.

Grałem i sobie marzyłem o gitarach sławie i sukcesie, trochę jak głupi dzieciak, ale chciałem coś osiągnąć, do czegoś dojść i załatwić sobie sprawy tak jak zamierzałem. No i sobie przypomniałem ze właściwie gitara była kupowana przy perspektywie pójścia do szkoły muzycznej i jakoś się tak złożyło ze wiedziałem czy musze mieć akustyka czy klasyka. Rozmyślałem a facet w sklepie był nieudacznikiem, jakich czasem często, no i sobie poszedłem. Pochodziłem jeszcze po kilku sklepach, pamiętam, że byłem wtedy z mama a mama nic się nie znała na gitarach i ślepo wierzyła tak samo jak ja tym nieukom, ehh teraz się obydwoje pukamy w czoło. Popełniliśmy wtedy kilka błędów, bo ja się napaliłem na gitarę, o której nic nie wiedziałem, ale bardzo mi się podobała